• Wpisów:44
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:6 dni temu
  • Licznik odwiedzin:7 643 / 296 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jutro oddaję pracę licencjacką do sprawdzenia. Mam nadzieję, że będę miała jak najmniej do poprawiania. Wyszło mi około pięćdziesięciu stron, czyli nie najgorzej. Jak zaczynałam pisać, myślałam, że będę miała coś koło trzydziestu, bo nie wiedziałam, co pisać. Oddam, poprawię i wgram do systemu. Oby obrona poszła z płatka.

Poza licencjatem? Ostatnio byłam w Czeskiej Republice na trzy dni. Byłam opiekunem grupy fotograficznej prowadzonej przez zaprzyjaźnionego fotografa. Nasz mgok prowadzi projekt Polsko-Czeski i potrzebowali opiekuna. Wiem, że przed obroną nie powinnam za bardzo nigdzie jeździć i podczas wycieczki plułam sobie w brodę, że jestem tam, a nie w domu. Robiłam backstage młodym. To znaczy, robiłam im zdjęcia, jak robią zdjęcia. W niedzielę zostałam zaskoczona i dostałam pochwałę za super materiał. Musiałam zrobić naprawdę dobre zdjęcia, bo na co dzień nie zajmuję się fotografią, nawet nie mam w domu jakiegoś super dobrego aparatu. Trochę połechtało to moje ego.

 

 
Dni Miasta za nami. Standardowo, jak co roku, lało jak z cebra. W niedzielę rano naprawdę było urwanie chmury. Mnóstwo ludzi, głośno, ciasno.

Nasz dom kultury naprawdę potrafi zaprosić super gwiazdy :). W sobotę Czerwone Gitary, a w niedzielę LemON. Było naprawdę dużo ludzi.

I dowiedziałam się, że chłopak, który mi się podoba, ma kogoś. Standard. Ledwo zaczyna mi się chłopak podobać, to oczywiście muszę się dowiedzieć, że jest z kimś w związku. Może powinnam zostać aseksualna, żeby się nie rozczarowywać? Za niedługo przejdzie mi zauroczenie, jakoś dam sobie radę. Potem zauroczę się w kimś innym i znowu dowiem się, że kogoś ma. Zamknięte koło.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Uwielbiam patrzeć, jak moje znajomości pie*przą się z chwili na chwilę. W sumie to nawet nie wiem z jakiego powodu, bo oczywiście ludzie świetnie radzą sobie z obgadywaniem za plecami, a w twarz nic nie powiedzą, co z tobą nie tak. Nie wiem, czy ma sens ratować te 'znajomości', skoro już kończymy licencjat i po obronie pewnie wszystkie urwiemy kontakt, tak czy siak. Jakoś to zniosę i dociągnę do końca czerwca, potem niech się dzieje, co chce. Na magisterkę idę do innego miasta, na inną uczelnię, poznam nowych ludzi. Nie będę płakać po urwaniu kontaktów, takie rzeczy się dzieją. A jeśli po obronie będziemy dalej utrzymywać kontakty, to spoko.
  • awatar ms moth: Dobre podejście. Co ma być to będzie :)
  • awatar Agathe.: @antybohaterka: mądrze! :D
  • awatar antybohaterka: Kiedyś mądry wykladowca powiedział na tak: po studiach najlepiej usunac z telefonu kontakty do wszystkich znajomych ze studiow. Jak ktos bedzie chcial kontaktu to zadzwoni. Ponic nikt nie zadzwonil w jego przypadku;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Od soboty jestem cała w skowronkach. Ciągle cieszy mi się ryj, ciągle jestem uśmiechnięta. Domyślam się, czemu. Chciałabym, żeby taka radość towarzyszyła mi cały czas, bo ostatnio ciągle byłam zdołowana.

Tak w ogóle to zauważyłam, że ciągnie mnie do uzdolnionych muzycznie facetów. I jeszcze do tego, jak są słodcy, to już w ogóle.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Już po weselu kuzyna. Znaczy dla mnie po weselu. Dzisiaj trwa drugi dzień, ale my niestety nie możemy się na niego wybrać, bo idziemy na komunię do mojego innego kuzyna. Dlaczego niestety? Bo mimo tego, że poszłam sama, nie żałuję. I wcale nie siedziałam non stop sama i patrzałam, jak ludzie się bawią. Też potańczyłam. Poznałam Kubę (nie jestem pewna, czy dobrze zapamiętałam imię ;D) (ale mimo wszystko pozdrawiam :D), który okazał się być gitarzystą Hertz Klekot. Jak zespół weselny zagrał na scenie, prawie od razu go skojarzyłam, chciałam nawet podbić, żeby się upewnić, czy to napewno on, ale wieczorem sytuacja sama się rozwiązała i sam podbił. Świat jest mały, bo kilka dni wcześniej byłam na ich koncercie na naszych Juwenaliach :D. Fajnie się gadało, śmieszny chłopak. Bardzo żałuję, że nie mogę iść na drugi dzień, bo obiecał mi płytę Klekotów :D.
 

 
Moja uczelnia nie lubi mnie tak samo, jak ja nie lubię jej. Jestem takim nieudacznikiem życiowym, że schodząc ze schodów nie zauważyłam ostatniego schodka i przewróciłam się. Kostka boli i zaczęła puchnieć. Chyba nie ma sensu dalej siedzieć na uczelni i się stąd ewakuuję. Ewidentnie uczelnia już chce mnie wykończyć. Wychodzi jej, gratuluję uczelnio!

A co do koncertu 3DG, chyba pogadam z rodzicami na temat, czy mogliby mi zapłacić za bilet. Bo oczywiście jestem biednym studenciakiem bez swoich środków do życia. To byłoby spełnienie marzeń ♥
  • awatar ms moth: @Agathe.: jedź! Przecież lubisz ten zespół, nawet gdybyś musiała sama kupić bilet to i tak nie jest taki drogi, a emocje na koncercie i wspomnienia bezcenne :)
  • awatar Agathe.: @ms moth: ciągle się zastanawiam, czy jechać :( mam dylemat :(
  • awatar ms moth: Rzeczywiście to musi być znak :D A z tym biletem zazdro.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
OMAMO! Three Days Grace zagra w Polsce!!! ♥ Tak bardzo chciałabym się wybrać. To już ten czas, żeby spełniać swoje marzenia :). Ktoś chce jechać ze mną? ♥
  • awatar Agathe.: @ms moth: jeszcze nie wiem, ale też raczej stawiałam na Warszawę
  • awatar ms moth: @Agathe.: Warszawa, a ty?
  • awatar Agathe.: @J .: u mnie podobnie wygląda, tylko że z książkami XD musiałabym sprzedać wszystkie narządy,jakie mam XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wakacje zapowiadają się nawet ciekawie. Chwilę temu dzwonił tata do mamy i podobno załatwia mi pracę na Mazurach. Podobno mam sprzątać domki letniskowe. Nawet spoko, trochę zwiedzę i nie będę siedzieć non stop w domu. Ale boję się trochę tego, bo nie wiem, jak to będzie wyglądać, bo mam obronę teraz. A potem rekrutacja na magisterkę. Może uda mi się obronić jak najszybciej, żeby mieć to za sobą. A co do rekrutacji, może uda się to ogarnąć tak, że ktoś pojedzie za mnie z papierami. Już snuję plany, jakbym miała tam jechać :D. Chciałabym pojechać, bo na Mazurach jest fajnie! Mam nadzieję, że tacie uda się załatwić i wszystko będzie ok. Trzymajcie kciuki!
 

 
Już prawie kończę mój licencjat. Jeszcze tylko muszę wrzucić wyniki do Excela, a potem zrobić wykresy i analizę wyników. Pewnie będę miała kilka rzeczy do poprawy, ale to normalne. Tylko mam problem z jednym pytaniem, bo odpowiedzi są rozbieżne i nie wiem, jak to zanalizować. Muszę spotkać się z moją panią promotor, bo nie przychodzi mi do głowy żadne rozwiązanie. Ale w sumie cieszę się, że jestem już tak daleko z pracą. Teraz tylko się obronić i mieć to z głowy, aż do magisterki.

Irytuje mnie fakt, że nie mam z kim porozmawiać o moich problemach. Wszyscy mówią "przestać pie**rzyć, dasz sobie radę, jesteś silna. Inni mają gorzej". No okej, w porządku, niektórzy faktycznie mają gorzej, ale ja - jak każdy człowiek - potrzebuję rozmowy, wsparcia. To nie jest tak, że usłyszę słowa "dasz radę/będzie dobrze" i nagle wszystkie moje problemy ulecą w powietrze. Chciałabym posiadać taką moc, ale niestety, jak Bóg rozdawał talenty, to akurat stałam w innej kolejce.
 

 
Ostatnio jakoś słabo się czuję. Jakbym miała gorączkę czy coś. Biorę tabletkę, ale przechodzi dopiero w trakcie dnia, a nie prawie od razu. Wiem, że tabletce trzeba dać chwilę na działanie, temu nie oczekuję, że wszystko ustąpi w ciągu minuty.

Psychicznie też jestem dobita. Idę sama na wesele kuzyna, w niedzielę miałam łzy w oczach, jak o tym myślałam. Znowu będę siedzieć sama i patrzeć, jak wszyscy tańczą. Oczywiście kuzyni mi nie odpuszczą i będą pytać, gdzie mam chłopaka. Pisałam do kolegi, kolega nie może, bo coś tam. Nawet prosiłam koleżankę, żeby napisała do swojego byłego, były też nie może. Super, jak ja czegoś potrzebuję, to nagle nikt nie może.

Ludzie zrobili mi się jeszcze bardziej obojętni, niż byli wcześniej. Jestem aspołeczna, drażnią mnie tłumy ludzi i ścisk. Mama pytała, czemu nie chodzę na dyskoteki. Jeszcze nie wiem, jak jej wytłumaczyć, że jej dziecko nie znosi ludzi. Wiem, że nie powinnam taka być, bo nigdy nie znajdę sobie faceta, ale co mogę na to, że ludzie są tragiczni i sami mnie odpychają?
  • awatar Agathe.: @.Edith.: bo próbuję się zmienić i polubić ludzi :) poza tym, to rodzina, a rodzinę ma się jedną. jeżeli z rodziny zrobię sobie wrogów, to już totalnie nie będę miała nikogo, a tu nie o to chodzi.
  • awatar .Edith.: Jeżeli uważasz się za aspołeczną to dlaczego idziesz na wesele, i dlaczego marudzisz, że musisz iść tam sama??
  • awatar J .: Też ostatnio jestem aspołeczna - w pełni cię rozumiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Denerwuje mnie podejście ludzi. Kiedy ktoś potrzebuje mojej pomocy, muszę pozmieniać swoje plany, muszę się podporządkować, byleby pomóc tej osobie. A kiedy ja potrzebuję pomocy, nagle nikt nie może, nikt nie ma czasu bo wyjazd, bo brak kasy, bo idę do pracy, bo coś tam. Ludzie w XXI wieku są strasznie egoistyczni. Ty mi pomóż tu i teraz, ja tobie będę chciał/-a pomóc, kiedy nie będziesz tego potrzebowała. Ważne, że były chęci pomocy. Liczy się? I dodatkowo to, że ludzie przypominają sobie o mnie, jak czegoś potrzebują. Coś w rodzaju "wow, super, że jesteś! Kiedy ostatni raz rozmawiałyśmy? Wiesz co, potrzebuję...."
 

 
Zastanawiam się nad wzięciem udziału w szkoleniu Pokojowej Patrolu, żeby móc potem jechać na Woodstock jako wolontariusz. Ale jeśli pomysł doszedłby do skutku, to dopiero w przyszłym roku. W tym roku mam jeszcze trochę na głowie. Obrona, zmiana studiów, (oby) przeprowadzka. Nie wiem, czy to wypali. Nie chcę jechać sama, bo w grupie raźniej, ale z drugiej strony, nie chcę czekać na decyzję drugiej osoby. Bo albo nie ma kasy, albo ma coś na głowie, albo nie może. Pomysł jest, a co z tego wyniknie, to się okaże. Do przyszłego roku jeszcze trochę, tyle może się jeszcze zdarzyć.
 

 
Wesele kuzyna tużtuż, za 5 dni trzeba potwierdzać obecność, a ja dalej nikogo nie znalazłam. Już chyba wiem, kogo chciałabym zaprosić, ale oczywiście jestem jednym wielkim tchórzem. Czas się zebrać, napisać do niego, a jak się nie zgodzi to trudno, przecież bywa i tak. W sumie z tym kolegą zawsze miałam dobry kontakt, także myślę, że nie będzie większego problemu. Oby. Dlaczego musiałam urodzić się taka nieśmiała i tchórzliwa? Chciałabym być trochę bardziej odważna, żeby móc normalnie bez stresu zagadać do chłopaka.
 

 
Święta święta i po świętach. Kolejne za nami, ja znowu rok starsza. Dlaczego ten czas tak szybko leci? Już kwiecień, a ja jestem w czarnej ..upie z licencjatem. Jutro i w środę mam wolne, także jutro pojadę do biblioteki pisać, a w środę coś w domu napiszę. Męczy mnie i męczy ten licencjat. Mam go już dość.

Poza tym, znowu się postarzałam przed świętami. Dostawałam życzenia od różnych ludzi, ale nie od tego, od kogo mi zależy najbardziej. Kolega... "kolega", z którym zgadałam się rok temu, że mamy urodziny tego samego dnia. Kiedyś twierdził, że chce mieć dobry kontakt ze swoimi (jak on to określił) "znajomymi", a inni ludzie zrobili mu się obojętni. Rozmawiając, wyszło, że też jestem w tym kręgu ("znajomych"). No ale od września zeszłego roku ni widu ni słychu. Czasem na uczelni, jak się jakimś cudem spotkamy, to jest łaskawe "cześć" i nic więcej. Nie napisał, nie zadzwonił. Jest mi trochę przykro z tego powodu, bo w sumie nie wiem, co się stało, że tak się stało. Ale przynajmniej już wiem, że ta znajomość nie jest warta walki.
 

 
Ostatnio często chodzę zmęczona i zdołowana. Dołek zapewne przez pogodę, dziś teoretycznie pierwszy dzień wiosny, ale za moimi oknami wiosny wcale nie widać. Do tego dochodzi licencjat, który muszę napisać, a idzie mi to opornie. Boję się, że nie zdążę. A zmęczenie przez uczelnię. Ciągle gdzieś jeździmy, coś robimy, ciągle jesteśmy zajęte.

***
Już o tym pisałam kiedyś.
Chciałabym w końcu znaleźć kogoś, kto będzie tuż obok mnie. Ktoś, kto będzie mnie wspierał, czuwał nade mną, kochał mnie, taką, jaka jestem. Jestem "staroświecką" kobietą. Nie chcę pierwsza pisać, bo uważam, że to mężczyzna powinien starać się o kobietę, a nie kobieta o mężczyznę. Rozumiem, że XXI wiek, równouprawnienie itd. Ale taka już jestem i nie potrafię się zmienić.
 

 
Co u mnie? Bywało lepiej. Ostatnio jestem bardziej marudna i uszczypliwa. Nawet tata to zauważył, bo rzadko kiedy zdarzało mi się jakoś dokuczliwie odpowiadać na pytania. No ale co mogę zrobić, jak świat taki.

Poza tym? Jestem po kursie w Krakowie, szybko to minęło. Chciałabym zapisać się na II stopień, ale nie mam kasy, a poza tym muszę skupić się na licencjacie. Może po wakacjach się zapiszę.
A jutro jedziemy ze Stowarzyszeniem na urodziny do naszego wiceprezesa :). Może być fajnie, może poznam kogoś nowego, wybawię się. Chociaż w post to tak średnio tańczyć (jeśli ktoś uważa, że źle robię, może mnie zlinczować tu i teraz). Może w końcu ktoś sprawi, że się uśmiechnę, ale tak naprawdę uśmiechnę. Bo narazie uśmiecham się, ale nie czuję się... szczęśliwa.

By the way... co to się tutaj dzieje? ♥ Płyta zapowiada się ciekawie :)
 

 
Już jutro kierunek -> Kraków i szkolenie Makaton. Jestem ciekawa, jak to będzie wyglądać. Z jednej strony cieszę się, że jadę, bo to bardzo przyda mi się w moim zawodzie, ale z drugiej strony uwielbiam siedzieć w domku. Poza tym, jutro mają Galę Przyjaciół Kultury, zostałam wydelegowana ze Stowarzyszenia, ale musiałam odmówić i trochę mi głupio :( No trudno, co się odwlecze, to nie uciecze, może za rok.
 

 
Dzisiaj wpadła mi do głowy myśl, żeby po obronie licencjatu zrobić sobie rok wolnego. Przydałoby mi się trochę odpoczynku od uczelni i pisania czegokolwiek, czy to prace zaliczeniowe czy praca dyplomowa. Studia dają mi się we znaki. Ciągle mam dołka, źle się czuję psychicznie i nie umiem spać po nocach. Pójdę do pracy, coś odłożę i wrócę na magisterkę. W sumie to jest dobry pomysł, muszę go przemyśleć.
  • awatar Agathe.: @J .: pozwala :-) narazie to tylko pomysł. zobaczę, jak będzie dalej, bo semestr dopiero się zaczął, może nie będzie aż tak źle, jak się zapowiada i może jednak dam radę. :-) z drugiej strony im szybciej odwalę studia, tym szybciej będę miała to z głowy.
  • awatar J .: A sam licencjat pozwala ci na pracę w zawodzie?
  • awatar Agathe.: @coral dream: wiem, jestem tego świadoma, że może mi się nie chcieć :( no ale tak jak mówię, to narazie jest tylko pomysł, muszę to wszystko dobrze przemyśleć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Grejsy wydają dalej! ♥
Chociaż... w tej piosence czegoś mi brakuje. Nie umiem określić, czego.
  • awatar Agathe.: @ms moth: dokładnie! :-) ukochani, bez względu na wszystko ♥
  • awatar ms moth: Mam tak samo. Aleee i tak zawsze dobrze ich posłuchać :>
  • awatar Agathe.: @Svensk Marionett: może tego mocniejszego, rockowego brzmienia? nie wiem :D może za dużo dźwięków z syntezatora? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W piątek dostałam zaproszenie na wesele kuzyna, z osobą towarzyszącą. Kompletnie nie wiem, kogo mam wziąć. Z osobą, którą chciałabym iść nie mam kontaktu, druga osoba jest obojętna wobec mnie... Nie chcę brać kogoś, z kim praktycznie się nie znam i nie mam tematów do rozmowy, a brać kogoś, kto ma dziewczynę nie wypada. Yhh, czemu to jest takie trudne?
  • awatar ms moth: A da się odnowić tamten kontakt? :> Poza tym jak to J. pisze: kupa czasu jeszcze, na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie (:
  • awatar J .: @Agathe.: do maja kupa czasu! ;)
  • awatar Agathe.: @J .: mam nadzieję, że ktoś się pojawi :) w maju ;) @Lotar King: jak na razie żadna moja kuzynka nie wychodzi za mąż :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›