• Wpisów:48
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis:8 dni temu
  • Licznik odwiedzin:10 945 / 839 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Od kilku dni jestem bardzo nerwowa. Boli mnie żołądek, mam doła. W części winna jest temu jutrzejsza hospitacja dyrektora na moich zajęciach, w części koncert charytatywny, który współorganizuję. Mam dosyć. Wieczorem nie potrafię zasnąć, a rano nie potrafię wstać. W sobotę wybieram się na imprezę do Browaru, spotkam się z koleżanką. Może uda mi się zapomnieć chociaż na chwilę o Bożym świecie i się zrelaksować ;). Dobrze, że święta coraz bliżej.

studioG.
  • awatar goal digger: Nie ma co się dziwić, masz bardzo ważne sprawy na głowie. Ale spokojnie, na pewno pójdzie po Twojej myśli a potem będziesz mogła już wyluzować :)
  • awatar Szkotka: Trzymam kciuki!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wiem, jak zacząć.
Zaangażowałam się w organizację koncertu charytatywnego dla siedmioletniej dziewczynki z nawrotem nowotworu. Do 15 grudnia trzeba zebrać prawie milion złotych. W piątek mieliśmy zebranie organizacyjne i od tamtego czasu narobiliśmy tyle szumu wokół całej akcji, że na tą chwilę, kiedy piszę ten post, mamy już prawie 50% całej sumy. To się zapewne zmieni, zanim zdążę dodać posta na stronę. Pomaganie jest piękne ;)
Powstało kilka wydarzeń okołokoncertowych, np. akcja pod tytułem "Wszyscy jesteśmy Mikołajami Dominiki / 6 grudnia wrzuć piątaka!" (wyskoczy po wpisaniu na fejsie). Jeśli ktoś jest chętny do przyłączenia się do akcji, zachęcam do wpłat na stronie siepomaga.pl/dominika :)
 

 
Nie ma co narzekać. Październik był przepiękny, na miarę swoich możliwości. W nowej pracy też dobrze.
Od jakiegoś czasu mamy małego kotka w domu. Czasem rozrabia, ale jest na tyle słodka, że się jej to wybacza :)

Co do studiów. Został mi "ostatni" rok magisterki. "Ostatni", bo pewnie przede mną jeszcze kilka (jak nie kilkanaście) studiów podyplomowych (pedagogika pozdrawia!). Czasem mam ochotę to rzucić i wyjechać w Bieszczady.

Chłopak, z którym pisałam pod koniec marca i jeszcze jakoś na majówkę wrócił do swojej byłej. Nie powiem, że mi się nie spodobał. I już teraz wiem, czemu urwał nam się kontakt. Jak pisaliśmy, wydawał się być mną zainteresowany. Ale stara miłość nie rdzewieje, jak to mówią.
 

 
Odważyłam się i napisałam. Ale nie takiej odpowiedzi się spodziewałam. Napisałam zwykłe, klasyczne "Hej, co tam?". Ale zamiast dostać odpowiedź w stylu "dobrze, a u Ciebie?", dostałam "Napewno do mnie to pytanie?". Potem stchórzyłam i napisałam, że się pomyliłam i przepraszam. Chyba życie miłosne mnie nie dotyczy i omija jak tylko się da.
  • awatar Mamusiaczek: Za szybko się poddałaś :(
  • awatar helloitsme.katia: Jak mówisz A to mów też B, odwagi i trochę więcej wiary. Czekam na ciąg dalszy i zapraszam do siebie :)
  • awatar Bezimienny: Trzeba było iść za ciosem i powiedzieć, że do niego. Pamiętaj, każdy ma to, na co się odważy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam ogromną ochotę napisać do znajomego, do którego chyba coś poczułam. Ostatni raz spotkaliśmy się początkiem września, kiedy to ja ogarniałam dożynki cały dzień, a on przyszedł zobaczyć, co się dzieje. Miałam wrażenie, że ciągle na mnie patrzy albo zerka. Albo po prostu sobie to wmówiłam, bo jestem do tego zdolna. Nawet pogadaliśmy przez chwilę. Nie mamy ze sobą jakiegoś szczególnego kontaktu, ale zdrabniał moje imię. Moim problemem jest to, że jestem ogromnym tchórzem. Kilka razy miałam przypływ adrenaliny i już prawie napisałam, ale szybko zrezygnowałam. Boję się, że nasza rozmowa będzie wyglądała jak rozmowa gimnazjalistów. Coś typu "co tam?" "dobrze, a u Ciebie?" "też dobrze :)". I tyle. Zawsze byłam zwolenniczką tego, żeby to mężczyzna pisał pierwszy do kobiety, ale chyba muszę pozmieniać założenia. Jest możliwość, że coś z tego wyjdzie, a ja nie mam odwagi napisać głupiego "co tam?"...
 

 
Chyba coś albo ktoś nade mną czuwa. Końcem sierpnia dostałam ofertę pracy w zawodzie, jutro zaczynam. Poprzednia szkoła (mam uprawnienia do bycia nauczycielem wspomagającym) nie była dla mnie - jedno dziecko było bardzo agresywne wobec mnie (fizycznie i słownie,) i zdarzyło mi się kilka razy płakać (z powodu ośmiolatka!). Ogólnie to długa historia, nie miałam ochoty męczyć się tam psychicznie.
A oferta przyszła niespodziewanie, nie składałam nigdzie dokumentów, nie mówiłam nikomu, że szukam pracy. Klasa bardzo malutka, podobno fajna. Mam nadzieję, że wszystko będzie okej.
A druga sprawa, dostałam zaproszenie na wesele od kolegi jako osoba towarzysząca :). Niestety nie mogę skorzystać (wesele za tydzień, a mam już inne plany), ale zrobiło mi się bardzo miło, że ktoś w ogóle o mnie pomyślał :).
Więc chyba ktoś albo coś ma mnie w swojej opiece. Oby szczęście dopisywało częściej :)
 

 
Miałam ambitny plan napisać dużą część swojej pracy magisterskiej. Nie wyszło, jak zawsze :D. Pewnie wszystko napiszę na ostatnią chwilę, miesiąc przed obroną. Trzymajcie kciuki, żeby w październiku moja pani promotor nie postanowiła mnie zabić.

Ciągle narzekam, że nie mam chłopaka, więc postanowiłam założyć profil na portalu randkowym. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że piszą do mnie żonaci faceci, którym już chyba nudzi się w małżeństwie (i w dodatku lubią dużo młodsze!) albo napaleni, którzy chcą tylko seksu :). Czas wyjść z domu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zastanawiam się, co jest ze mną nie tak. Piszą do mnie dużo starsi, żonaci faceci. Jest to dla mnie trochę krępujące, bo wiem, że ci faceci mają rodziny, a podrywają dużo młodszą od siebie dziewczynę (w sumie to kobietę, jakby nie patrzeć). Mam taki charakter, że nie potrafię nie odpisać, co oni odbierają jako zgodę na dalszą znajomość. Już się zdarzyło, że kogoś zablokowałam na fejsie, bo nie umiałam wprost powiedzieć, że koniec. Chyba czas nauczyć się mówić "nie".
  • awatar J .: Nie miej wyrzutów sumienia, że odmawiasz. Nie ma sensu się zmuszać a wszystkich nie da się uszczęśliwić. Racjonalny egoizm jest super!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie żałuję wyjazdu do Paryża. Czuję, że to był dobrze wykorzystany czas. Pogoda nam średnio dopisała, ale mimo wszystko jestem zadowolona. Narobiłam dużo zdjęć, także pamiątkę mam. Moim marzeniem było (i nadal jest) zobaczyć katakumby paryskie, ale stety niestety byłam nie w tej części Paryża. Szczerze powiem, że trochę się obawiałam tego wyjazdu, ze względu na Żółte Kamizelki i wszelkie ataki terrorystyczne, ale nie widziałam ani jednego, ani drugiego. Zachęcam do odwiedzenia, do wszelkich muzeów wchodziłam za darmo! Paryż ma bardzo fajny system - każda osoba do 25. albo 26. roku życia wchodzi za darmo do wszelkich muzeów! (niestety nie wiem, czy to tylko w Paryżu, czy w całej Francji) Tylko na Wieżę Eiffla płaciłam, bodajże połowę mniej. Wrócę tam jeszcze :D
 

 
Majówka coraz bliżej i mój wyjazd do Paryża. Normalnie jestem podekscytowana i nie umiem się doczekać :D. Pożyczyłam aparat od znajomego fotografa, więc będę szaleć ze zdjęciami. Tak bardzo się jaram, że nawet założyłam stronę na fejsie, gdzie będę udostępniać te zdjęcia (mam nadzieję, że wyjdą fajne) :D.

Sytuacja z F. bywa różna. Raz jest super, a raz mam wrażenie, że mnie olewa i ma mnie gdzieś. Już sama nie wiem, co mam myśleć i co mam robić. Nie chcę panikować, bo może się okazać, że po prostu jest zajęty.
 

 
Nie mam już siły i cierpliwości. Praca jako nauczycielka chyba nie jest dla mnie. Pewne sytuacje z jednym uczniem są bardzo obciążające dla mojej psychiki, a te sytuacje zdarzają się niemalże codziennie. Dziecko jest praktycznie niedostosowane społecznie (niestety, nie jest to "na papierze", co pewnie ułatwiłoby sprawę). Matka nie do końca chyba rozumie powagę sytuacji, bo gdyby zdawała sobie sprawę, wysłałaby dziecko do takiej szkoły, gdzie warunki będą dostosowane. W dodatku mam wrażenie, że inne nauczycielki gadają za moimi plecami o mnie. Ale być może po prostu jestem przewrażliwiona. Jakoś będę musiała przetrwać do czerwca, potem zakończenie roku szkolnego, i zastanowię się, czy podejmować tam pracę od września. I od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł rzucenia dotychczasowych studiów. Może zrobię jakiś kurs albo szkołę policealną.
Tak, mam 23 lata i nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem. Tak, jestem życiowym przegrywem.
  • awatar goal digger: Praca w szkole niestety taka jest... Mam matkę nauczycielkę i za każdym razem jak do niej przyjeżdżam to ile przekleństw się nasłucham ;D Ale nie nastawiaj się tak. W każdej robocie są jakieś minusy, a zobacz jak ciężko pracowałaś by dojść tam gdzie jesteś. Dobrze, że dajesz sobie do września czas. A nuż jednak coś ruszy w dobrym kierunku. :)
  • awatar Lotar King: Za parę groszy nie ma sensu się męczyć
  • awatar Szkotka: Ja mam o wiele więcej lat.. i nie wiem co mam ze sobą zrobić.. więc uwierz mi.. masz jeszcze czas!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Trzeci miesiąc pracy w szkole za mną. W ciągu tych trzech miesięcy przeżyłam tyle, że już chyba nic mnie nie zaskoczy. Na szczęście mam wsparcie pozostałych nauczycieli, dyrekcji, psychologa i pedagoga. Bo niektóre sytuacje naprawdę mnie przerażają i przerastają. Już popłynęły łzy, były już złe dni. No cóż, idziemy do przodu. Nie mogę się poddawać, muszę być silna. Będzie tylko lepiej.
  • awatar Agathe.: @goal digger: dziękuję :) oj, wyzwanie! :D
  • awatar goal digger: Bardzo dobre podejście, tak trzymaj. I powodzenia dalej, przede wszystkim cierpliwości, bo praca w szkole z masą dzieciaków to nie lada wyzwanie. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Już koniec stycznia, za niewiele ponad tydzień luty. Ktoś mi powie, dlaczego czas tak szybko leci?

Coś mam wrażenie, że to będzie ciężki rok dla mnie. Ciężko się zaczął, aż się boję myśleć, co jeszcze mnie czeka, a do końca roku baaaardzo daleko. Ale przynajmniej zaczęłam coś zmieniać w swoim życiu, tak jak sobie to obiecałam. Zobaczymy, czy uda mi się dotrzymać obietnicy i będę się dalej zmieniać.

Coraz bardziej rozumiem swoje potrzeby. Poznaję coraz bardziej siebie (lepiej późno, niż wcale ;)). Czas, aby być też dobrą dla siebie. Trochę egoistycznie, ale uważam, że jeśli nie pomogę najpierw sobie, nie pomogę nikomu. Koleżanka określiła to jako "zdrowy egoizm". Niedawno zrozumiałam, że wychodzenie do ludzi "na siłę" nie czyni mnie szczęśliwą. Wolę siedzieć w zaciszu pokoju i czytać książkę. Wtedy ładuję baterie. Uroki introwertyzmu.
  • awatar goal digger: Już trochę się czytam i zauważyłam, że bardzo często się udzielasz i pomagasz innym. Już dużo zrobiłaś, więc zdrowy egoizm w Twoim wypadku to dobra opcja. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
2018 nie kończy się najlepiej. No cóż. Skoro zaczął się źle, to jakżeby inaczej mógłby się skończyć. Mam nadzieję, że w 2019 roku uda mi się coś zmienić. Po pierwsze siebie. Po drugie wszystko inne. Czas gdzieś wyjść do ludzi. W sumie to już zaczęłam coś zmieniać. W końcu umówiłam się do lekarza, do którego już dawno powinnam iść. Najlepiej będzie, jak zrobię sobie listę z rzeczami "must to do". Nowy rok, kolejne 365 dni do wykorzystania. Oby jak najlepiej.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! ;)
  • awatar goal digger: Małe kroki są najlepsze :) I dobry plan, chęć zmian oraz motywacja. A jak widać po tym wpisie wszystko masz, więc nic tylko życzyć sukcesów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kończ się roku, zmęczyłeś mnie. Szczególnie ostatnie kilka miesięcy. Mam nadzieję, jak co roku zresztą, że nowy rok okaże się dla mnie łaskawy i w końcu wszystko zmieni się o 180 stopni. Nadzieja matką głupich, ale jak każda matka kocha swoje dzieci.

NB Fotografia
 

 
Zmieniłam pracę, znów. Zwolniłam się ze stacji, a teraz pracuję w przedszkolu jako nauczyciel wspomagający. Zaczęłam w zeszły poniedziałek, a już jestem chora. Najwyraźniej przeliczyłam się, jeśli chodzi o moją odporność. Aczkolwiek z drugiej strony, już prawie grudzień, zimno, to jeszcze dzieciaki zarażają. Mam nadzieję, że jak najszybciej się wykuruję, żebym ze świeżym umysłem mogła pracować. Dzieciaki są fajne, chociaż niektóre są niegrzeczne, ale jak to dzieci. Zobaczymy, czy wybór studiów pedagogicznych to był dobry pomysł ;).

Może nie jest ze mną aż tak źle, jak myślałam...? Zdarzyło się coś, co mnie bardzo zaskoczyło... Ale o tym może innym razem :)
  • awatar Agathe.: @J .: przynajmniej wzmocnię odporność! :D dziękuję!
  • awatar J .: Dzieci to źródło chorób - po praktykach w żłobku i na pediatrii cała grupa chorowała :D Powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Niewiarygodne, jak jedna krótka wymiana zdań może zawrócić w głowie. Jestem zbyt naiwna. Jedno zdanie na koniec rozmowy i od razu za dużo sobie wyobrażam. Teraz pluję sobie w brodę, że zrobiłam sobie nadzieję. On pewnie traktuje mnie jako koleżankę z którą dawno nie miał kontaktu i dla niego to pewnie była zwykła rozmowa. Zapewne za niedługo okaże się, że kogoś ma, jak za każdym razem.
 

 
Pogoda nie sprzyja mojemu samopoczuciu. Boli mnie głowa, słabo śpię w nocy. Tłumaczę sobie, że to słaby sen jest przyczyną dołka, a nie pogoda. Nie mam z kim pogadać, do kogo się przytulić, bo wylewanie żali w ramię osoby, którą średnio znam jest... średnie. Nie znoszę jesieni, a jedyne, co w niej lubię, to kolory liści, które spadają i ten zapach powietrza. Pod warunkiem, że świeci słońce, a powietrze nie jest zatrute spalinami.


NB Fotografia
 

 
Nie wiem dlaczego koleżanka na siłę chce mnie spiknąć z kimś. Ostatnio była na weselu, rozmawiała z kolegą no i wspomniała o mnie. Sama do końca nie wiem, co mu o mnie naopowiadała, ale napisał do mnie. Nie powiem, miło się rozmawia, z wyglądu też niczego sobie. Miło też z jej strony, że chce, żebym kogoś w końcu poznała. Ale chciałabym, żeby samoistnie coś zaiskrzyło pomiędzy mną a mężczyzną. Nie chcę, żeby ktoś mi kogoś podsuwał pod nos. Poza tym, bezpieczniej się czuję, jeśli z kimś mam kilku wspólnych znajomych, a nie jedną koleżankę, która ma inny gust niż ja. Spróbuję, bo może akurat coś się ruszy.

A tak w ogóle, w końcu mam zdjęcia z sesji! ♥

NB Fotografia
 

 
Nie umiem rozmawiać z mężczyznami. Naprawdę. Zawsze palnę coś głupiego, coś, co zniechęci faceta i z dnia na dzień (a nawet z godziny na godzinę, bym powiedziała) przestaje pisać. Czemu ja taka jestem? Wszystkie inne dziewczyny jakoś potrafią normalnie rozmawiać z mężczyznami, co później przekształca się w związki. Tylko oczywiście ja muszę zniechęcać do siebie wszystkich facetów. Nie umiem sobie wytłumaczyć, że może tak powinno być, że to nie ten. Może to właśnie był ten? Mam ochotę się rozpłakać, wykrzyczeć wszystko na głos, co siedzi we mnie. Gdyby tylko istniał jakiś poradnik dla takich jak ja, jak mam rozmawiać z mężczyznami, jakieś gotowe odpowiedzi na pytania... Eh...

NB Fotografia
  • awatar J .: Pewność siebie jest niesamowicie sexy!
  • awatar Agathe.: @Dillerka Czekolady: @antybohaterka: jejku, dziewczyny! jesteście kochane :) dziękuję za miłe słowa! ♥
  • awatar Dillerka Czekolady: To nie kwestia rozmów z facetami, to kwestia trafienia na kogoś kto Cię taką zaakceptuje, kto pokocha to Twoje "palnięcie czegoś" :) Z Tobą kochana wszystko jest w porządku :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Co u mnie? Wakacje minęły nieubłaganie, koniec pracy w jednej firmie, czas znaleźć coś innego. Jeszcze nigdy nie miałam tylu ofert pracy. Już sama nawet nie wiem, gdzie mam iść i która oferta bardziej mi się opłaca. Jutro mam rozmowę na stacji benzynowej. Tak, wiem, znowu stacja, znowu praca z ludźmi, znowu nocne zmiany. Znowu będę marudzić, że coś mi nie odpowiada. Sama sobie jestem winna. Obiecuję jak najmniej marudzić. To tylko praca na czas studiów, mam nadzieję, że po skończeniu magisterki znajdę coś lepszego. Zainteresowałam się pracą w kulturze. To znaczy w Domach/Ośrodkach Kultury, organizacja koncertów, wystaw, dni miasta, coś takiego. Ale przede mną jeszcze dwa lata studiów, zobaczymy, jak to wyjdzie.

NB Fotografia
  • awatar Agathe.: @gość: nie ;)
  • awatar Agathe.: @Tereska39: dziękuję :)
  • awatar Gość: Mrówki Cię nie oblazły jak Telimenę?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Najbardziej szalony i najbardziej zapracowany weekend tego roku chyba za mną. W sobotę osiemnastka siostry, trochę alkoholu, tańców i śmiechów. Było ekstra :).
A w niedzielę od rana dożynki i praca z ekipą z Ośrodka Kultury. Pogoda nas nie rozpieściła, 'uwielbiam' pracę w deszczu.. Przemoczone buty, przemoczone ubrania, mokre włosy - choroba gwarantowana. Ale było warto :) ekipa super, a jak są odpowiedni ludzie, to można wszystko. Nogi bolą, ramiona bolą, ale takie uroki pracy fizycznej. Mogę tak pracować codziennie, ale tylko pod warunkiem, że będę mieć taką ekipę :)
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Generalnie to w tej chwili w moim życiu jest jeden wielki burdel. Mam dość roboty na stacji benzynowej, ale nie zwolnię się, bo potrzebuję pieniędzy to raz, a dwa, nie mam pojęcia, gdzie mogłabym znaleźć jakąś pracę dorywczą. Wieczne jakieś braki w kasie, niby drobne, kilka złotych. Cały czas zastanawiam się, jak te braki wychodzą, skoro - moim zdaniem - dobrze przeliczam i dobrze wydaję klientom resztę. Jakoś na poprzedniej stacji nie wychodziły mi braki, zawsze wszystko było okej. No ale cóż. Najwyraźniej muszę się mylić i źle wydawać resztę.

Życie miłosne nadal śpi. Nie wiem, czy kiedykolwiek ma zamiar się obudzić. Nie mam pojęcia, czy to ja mam napisać pierwsza i zaprosić na jakieś spotkanie, czy czekać dalej jak głupia, aż jakiś chłopak w końcu się mną zainteresuje i napisze pierwszy. Nie wiem, czy w XXI wieku to dobre podejście, ale uważam, że to mężczyzna powinien starać się o kobietę i pierwszy napisać. Czasy się zmieniają, równouprawnienie i tak dalej, wiem o tym. Już to gdzieś kiedyś słyszałam.


NB fotografia ♥
  • awatar diebora: Spóbuj, nic nie tracisz a możesz jedynie zyskać ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›